Dziecięce zaburzenia, biznes i polityka

ADHD – diagnoza.

Czego można się spodziewać, jeśli dziecko w szkole wbije ostry przedmiot w nogę swojego kolegi? Rodzice innych dzieci będą zaniepokojeni. Na zebraniu rodziców w szkole panuje ciężka atmosfera i silna presja na matkę, żeby coś zrobiła.

Psycholog szkolny może zalecić wizytę w poradni psychiatrycznej.

Jest bardzo możliwe, że w poradni stwierdzą u dziecka ADHD i zaproponują leczenie farmakologiczne.

Strona internetowa przeznaczona dla nauczycieli poucza, jak sobie radzić z ADHD w szkole :

Aby wprowadzić w życie plan rozwiązania problemów rodziców, którzy posiadają dziecko z ADHD należy (…) zdiagnozować go u dziecka. Jeżeli mamy podejrzenie, iż nasze dziecko może posiadać syndrom ADHD udajemy się do psychologa lub psychiatry gdzie dziecko zostaje zdefiniowane jako ADHD-owiec oraz dostaje orzeczenie od specjalisty o swojej dysfunkcji.

Widać z tego, że z góry się zakłada, że dziecko ma ADHD, a sama diagnoza to już tylko formalność. To jest jasne, bo lista objawów ADHD jest tak długa, że nie ma szans, żeby istniało jakieś dziecko wolne od objawów. O ADHD bywają podejrzewane dzieci zniecierpliwione nudnymi lekcjami, podenerwowane zamknięciem w klasie i bezruchem, mające konflikt z zapalczywym kolegą.

ADHD – badania lekarskie

Czy wiesz, że ani jedna diagnoza ADHD nie została podparta wynikami badań lekarskich? Inaczej mówiąc, w ciele dziecka któremu postawiono diagnozę ADHD nie ma nic, co różniłoby go od innych, zdrowych dzieci, u których nie zdiagnozowano ADHD. Jeśli martwisz się, że twoje dziecko może cierpieć na jakąś chorobę, to weź pod uwagę słowa prof. Thomasa Szasza:

Thomas Szasz, profesor psychiatrii, wypowiada się jasno:

„Jeśli jesteś chory, to muszą istnieć na to jakieś obiektywne dowody. Kiedy idziesz do lekarza, on chce zobaczyć twoje wyniki badania krwi albo prześwietlenia. Lekarza nie obchodzi niczyja opinia o tym, jak ty się zachowujesz – masz podać wyniki badań.

Pojęcie „choroba umysłowa” to tylko przenośnia.

Termin “choroba umysłowa” odnosi się do niechcianych myśli, uczuć i zachowań osób.

Nazywanie myśli, uczuć i zachowań chorobą, jest błędem logicznym i złym doborem słów.” Prof. Thomas Szasz

Dlaczego nieodpowiednie zachowanie nie jest chorobą?
Ponieważ chorobą nazywamy zmiany w strukturze lub funkcjonowaniu organizmu dające się wykryć w toku badań medycznych. Każdy lekarz, stawiając  diagnozę, musi ją podeprzeć wynikami badań lekarskich. Nie ma badań potwierdzających zmiany chorobowe – nie ma dowodu na trafność diagnozy.

Jednak istnieje grupa chorób zarezerwowana tylko i wyłącznie dla psychiatrii. Psychiatrzy, w odróżnieniu od lekarzy, diagnozują choroby u osób, u których w organizmie nie zaszły żadne zmiany. Psychiatria jest „wyjątkowa” i nie udowadnia wystąpienia stanu chorobowego w mózgu u osób z zaburzeniami.

Dlaczego nie? Ponieważ nie jest w stanie tego zrobić. Nie istnieją żadne badania lekarskie potwierdzające zmiany w mózgu u osób, u których zdiagnozowano chorobę psychiczną.

Skoro psychiatria nie jest w stanie wykazać istnienia chorób mózgu, które ponoć leczy, to jakiego rodzaju specjalnością medyczną jest ta psychiatria i czym naprawdę się zajmuje?

Zazwyczaj, matki nie pytają, czy istnieje prześwietlenie, analiza, tomografia czy inne badanie diagnostyczne potwierdzające wystąpienie ADHD czy depresji.

Matki o badania nie pytają, bo mają dobrą wiarę w to, że psychiatria jest specjalizacją w dziedzinie medycyny. To właśnie na tej wierze opiera się autorytet psychiatrii.

Wykonywanie zawodu psychiatry jest mylone z wykonywaniem zawodu lekarza, ponieważ osoba która go praktykuje, musi mieć ukończone studia medyczne. Nie oznacza to jednak, że sama psychiatria jest gałęzią medycyny. W rzeczywistości, lekarz to osoba, która leczy istniejące, czyli dające się zaobserwować, choroby ludzi. Natomiast psychiatra nie leczy istniejącej choroby cielesnej, tylko stara się o zmianę czyjegoś zachowania.

Nie tylko profesor Szasz, ale też wielu innych ekspertów (neurologów, psychologów i innych, mogę udostępnić dziesiątki nazwisk) zaznacza, że psychiatria to raczej sposób na kontrolowanie zachowania ludzi, niż medycyna.

Psychiatra stawia diagnozę osobie, która zachowuje się inaczej, niż się tego od niej oczekuje. Osoba zdiagnozowana zaczyna wierzyć, że ma poważny problem ze zdrowiem i musi podporządkować się zaleceniom „lekarza”. Godzi się na przyjmowanie substancji psychoaktywnych, a nawet na porażenie prądem elektrycznym ( terapia elektrowstrząsowa).  Rzeczywiście – to są zabiegi, które mogą wpłynąć na zmianę zachowania, choćby dlatego, że niszczą część tkanki mózgowej.

W przeszłości, ktoś wytrącony z normalnego stanu równowagi, szukał uspokojenia w  rozmowie i porady osób, które uważał za mądre i doświadczone. To prawda, rozmowa z osobą doświadczoną i zrównoważoną, która zdołała zachować pogodne i życzliwe usposobienie, zawsze jest pożyteczna i na pewno działa uspokajająco na każdego.

Obecnie, rozmowa z taką osobą bywa zastępowana wizytą u zawodowego „specjalisty”- osoby, która też cię wysłucha, ale za pieniądze i nawet zbytnio nie będzie starała się ukryć, że tak naprawdę potrafi tylko przepisać leki psychotropowe – zmieniające stan umysłu, uzależniające, zwykłe narkotyki.

Psychiatria zajmuje się wystawianiem świadectw o odkrywaniu wciąż nowych  „chorób”. Wiele różnych zachowań uważanych za normalne opisywanych jest jako wymagające leczenia (np. do niedawna brak ochoty na seks u przedstawicielki płci pięknej był brakiem ochoty na seks, obecnie jest to „kobiece zaburzenie erekcji”. Zwykłe ludzkie zachowanie jest opisywane jako anomalia. Łatwowierna osoba, oświecona „mądrością” artykułów prasowych, finansowanych przez działy marketingu firm farmaceutycznych produkujących leki psychiatryczne, zaczyna krytycznie obserwować siebie samą. To często skutkuje odkryciem u siebie „choroby” i skłonnością do poddania się „leczeniu” środkami farmakologicznymi).

Opisanie wielu normalnych zachowań jako zaburzenie umysłowe ułatwia zadanie psychiatrom – zwiększa się ilość sytuacji życiowych, w które można ingerować poprzez dystrybucję leków – czy to tłumiących, czy to pobudzających.

Poszczególni psychiatrzy wystawiają opinie o wystąpieniu chorób umysłowych dla zysku (zachęcani przez przedstawicieli handlowych firm farmaceutycznych produkujących leki). Inni dlatego, że nie uczyli się nazbyt pilnie na studiach medycznych i nie wiedzą, że na ludzkie zachowanie może wpływać wiele różnych rzeczy. Bywa też, że np. biegli psychiatrzy sądowi, stawiają diagnozy dla celów politycznych (na zlecenie osób, które zamierzają posłużyć się wystawioną diagnozą psychiatryczną, by kogoś ubezwłasnowolnić i wyeliminować. W Polsce nieraz widziany proceder, w którym wielu psychiatrów chętnie bierze udział – mogę podać wiele przykładów).

Dlaczego psychiatria jest wykładana na wyższych uczelniach?

To nie jest niczyja osobista opinia, że zadaniem psychiatrii jest sterowanie zachowaniem poszczególnych ludzi i całych mas ludzkich.

To pogląd, który nigdy nie był szczególnie ukrywany przez specjalistów z tej dziedziny. Już w dawnych dziełach fachowych czytamy:

„Celem edukacji winno być wykorzenienie wolnej woli, tak aby uczniowie do końca życia nie byli zdolni do myślenia i działania innego niż to, jakiego by sobie życzyli ich szkolni wychowawcy….psycholog przyszłości będzie miał klasy uczniów, na których będzie mógł ćwiczyć różne techniki  wytwarzania niezachwianego przekonania, że śnieg jest czarny….kiedy technika zostanie udoskonalona, każdy rząd będzie mógł kontrolować swoich poddanych bez potrzeby użycia policji czy wojska”. Johann Gottlieb Fichte, Uniwersytet Berliński, 1810r.

„Jeśli chcemy, możemy użyć naszej rosnącej wiedzy do zniewolenia ludzi metodami, o jakich nikomu się dotąd nie śniło, do pozbawienia ich osobowości, do kontrolowania ich sposobami tak wyrafinowanymi, że pewnie nigdy nie zauważą utraty swojego człowieczeństwa” Carl R.Rodgers, Prezes Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego APA

Psychiatria świadczy usługi w zakresie kształtowania opinii publicznej. Spece od sterowania opinią publiczną są potrzebni, by zdobyć władzę i ją utrzymać. Inaczej mówiąc, ci „eksperci” od sterowania zachowaniem mas ludzkich podsuwają rozwiązania dla problemów typu:

„Jakie zdarzenie przekona społeczeństwo, że należy zaangażować kraj w kolejny konflikt wojskowy o ropę?”,

lub

” W jaki sposób wygram kolejne wybory, mimo że konflikt wojskowy, który sprowokowałem podczas poprzedniej kadencji, doprowadził kraj do gospodarczej ruiny ?”

Opracowywanie nowych technik sterowania nastrojami tłumów, wzniecania uczucia przyjaźni lub wrogości wobec innych społeczeństw, grup ludzi czy organizacji, często znajdujących się po przeciwnej stronie globu, jest inwestycją, która ułatwia lub przyniesie ułatwienia w realizacji celów politycznych. Praca nad rozwijaniem takich technik wymaga odpowiednich predyspozycji. Relacja pomiędzy psychiatrą a osobą, której zachowanie czy poglądy wymagają korekty, nie powinna być podobna do tej, jaka ma miejsce na linii lekarz-pacjent. W medycynie, uwagi pacjenta co do swojego stanu są brane pod uwagę podczas wywiadu. Psychiatra natomiast „wie”, że pacjent nie ma wolnej woli, a jego zachowanie jest wynikiem działania neuroprzekaźników. Dlatego zagłębianie się w szczegółowy wywiad i zaznajamianie z okolicznościami powstania problemu z którym przyszedł, jest stratą czasu. Należy dobrać odpowiednie środki, które doprowadzą do zmian w pracy mózgu i do zmiany zachowania. Psychiatria zawsze stosowała narkotyki –  marihuanę, opium, heroinę, LSD, amfetaminę itd. Naukowo brzmiące określenia i uzasadnienia, ciągłe zwięszanie się liczby odbiorców, gotowych oddać pieniądze i popaść w uzależnienie w zamian za chwilową poprawę nastroju sprawiły, że „naukowo” uzasadniony proceder handlu środkami uzależniającymi stał się łakomym kąskiem dla świata biznesu i narzędziem osób, które doświadczają poczucia wyższości, gdy uda im się przewidzieć i wpłynąć na czyjeś zachowanie.  W ten sposób psychiatria, tylnymi drzwiami, poprzez protekcję osób z elit władzy, a nie dzięki dorobkowi naukowemu, dostała się na wyższe uczelnie medyczne, przebrała w togę i udaje, że jest specjalizacją medyczną. W rzeczywistości, opracowuje techniki sterowania nastrojami i zachowaniami mas ludzkich.

Innym powodem tolerowania obecności psychiatrii na uczelniach medycznych są usługi, polegające na zabezpieczaniu dobrego imienia osób sprawujących wysokie funkcje przed osobnikami obrażającymi władze.

Wysocy urzędnicy państwowi, lub inne osoby posiadające znaczne wpływy, poddawane bezpośredniej krytyce przez „wichrzycieli”, z braku odpowiedniego paragrafu umożliwiającego zamknięcie ust,  zawsze mogą skorzystać z pomocy psychiatry. Psychiatra może skierować kogokolwiek, także Ciebie drogi czytelniku, na trwające kilka tygodni lub miesięcy przymusowe badania psychiatryczne, urozmaicone silnie działającymi zastrzykami obywatelskiego posłuszeństwa i pokory.

Stąd takie „choroby” jak np. schizofrenia bezobjawowa, która powstała dla ochrony elit rządzących. Jeśli nie podoba ci się obecny rząd lub wysoki urzędnik, otwarcie i głośno go krytykujesz, lub jeśli pożyczyłeś pieniądze wpływowej osobie, która teraz nie chce ich oddać – potrafiłbyś udowodnić, że nie cierpisz na schizofrenię bezobjawową i nie należy kierować cię na przymusowe, długotrwałe badania? Jest więc psychiatria poręczną pałą na „niesfornych” obywateli. Przykładów na wywiązywanie się psychiatrów z tej roli mogę przytoczyć mnóstwo.

Czy to możliwe, by psychiatria była wciąż wykładana na wyższych uczelniach wyłącznie dzięki poparciu lub za milczącą zgodą wpływowych osób ?

Trudno dziś wyobrazić sobie uczelnie medyczne nie mające związków z firmami farmaceutycznymi i ich pieniędzmi. Wykładowcy uczelni medycznych prowadzą seminaria i odczyty, za które otrzymują sowite wynagrodzenia od producentów leków. Mówię tu też o tych firmach farmaceutycznych, które produkują preparaty psychotropowe. Żadna z tych firm nie pozwoli, by podważano „autorytet” psychiatrii, ich kury znoszącej złote jaja. Jak by nie było, nadrzędnym celem zarządów tych firm jest maksymalizacja zysków, nie wierność przysiędze Hipokratesa.

Firmy farmaceutyczne fundują kliniki psychiatryczne dla dzieci i finansują badanie działania substancji psychoaktywnych nawet na czteroletnich dzieciach. Badania prowadzone są oczywiście przez psychiatrów.

Przykład:

To, jak działa na dzieci preparat o nazwie Concerta (produkowany przez firmę Janssen, filia koncernu Johnson&Johnson), badał doktor Joseph Biederman, jeden ze światowych autorytetów w zakresie ADHD, autor wielu fachowych publikacji na ten temat.  Prace prowadził w centrum badawczym za pieniądze firmy Johnson&Johnson . W 2005r. podczas odczytu dla zarządu firmy Johnson&Johnson zapowiedział przeprowadzenie badań potwierdzających, że Concerta jest bezpieczna dla dzieci. Rok później przedstawił wyniki badań, z których rzeczywiście wynikało, że środek jest bezpieczny. Obecnie trwa dochodzenie mające ustalić, w jaki sposób przewidział wyniki badań przed ich dokonaniem i dlaczego przyjmował pieniądze od producenta leku w trakcie badań nad lekiem.

Nie po to firmy farmaceutyczne finansują ośrodki naukowe, by te odkrywały związek nadpobudliwości z brakiem magnezu, nadmiarem sodu, alergią, rtęcią w szczepionkach czy z trudnościami rodzinnymi. Finansowany ośrodek badawczy ma opracować drogi lek, który można podawać latami i który ma przynosić zyski!

Opinie lekarzy podważające wartość psychiatrii jako specjalizacji medycznej wyjątkowo rzadko trafiają na światło dzienne, choć jest ich wiele (nie ma prostszego sposobu na rozbawienie neurologa niż powiadomienie go, że psychiatra to lekarz, który leczy choroby mózgu.)

Przeciwko psychiatrom prowadzącym badania nad bezpieczeństwem preparatu o nazwie concerta prowadzone jest śledztwo. Prof. Biederman przyznał między innymi, że przyjął przeszło 1 milion dolarów od producenta tego leku na ADHD (Senator Charles Grassley przeciwko prof. Biederman) a polskie ministerstwo zdrowia wykazało ufność w bezstronność wyników badań nad tymi „lekami” i w bajeczkę o genetycznym pochodzeniu ADHD.

Psychiatria, pieniądze i polityka

Autorem tekstu jest
Konrad Kasperczak

Chcę wysłać wiadomość do autora tego tekstu


Ten wpis został opublikowany w kategorii Galeria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dziecięce zaburzenia, biznes i polityka

  1. Fioletowa pisze:

    Że koncerny farmaceutyczne zarabiają jak się da i kiedy tylko się da, wbrew zdrowemu rozsadkowi i wszelkim innym ludzkim odruchom, to wiadome ( patrz pandemia świńskiej grypy- jeszcze niegdy tak znikoma śmiertelnośc nie wywołała takiej paniki i nie spowodowała ogłoszenia pandemii)
    Ale ja ADHD się boję
    Cieżko stwierdzić, lecza narkotykami, dzieci z objawami tego sa nieznośne a ich rodzice wyczerpani psychicznie i fizycznie
    To jest koszmar i na pewno zakusy firm farmeceutycznych na orpóżnienie kolejnych kieszeni w rozwiązaniu tego problemu nie pomagają

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s